Marketing SportowyPIŁKA NOŻNAPrzygotowanie motoryczne

Ekstraklasa na drodze do czołówki Europy

Polska – kraj niemal 40-milionowy – ma potencjał, by jej piłkarska liga w kolejnej dekadzie dołączyła do grona najsilniejszych w Europie. Moda na piłkę nożną w naszym kraju przeżywa rozkwit – stadiony zapełniają się rodzinami i zwykłymi kibicami, odkąd wyjście na mecz przestało kojarzyć się wyłącznie z wybrykami chuliganów. Tak pozytywne zmiany mogą przełożyć się na potężne przychody dla klubów, bo rosnąca frekwencja i zaangażowanie fanów to większe wpływy z biletów, pamiątek i praw telewizyjnych. Jeśli obecne trendy zostaną utrzymane, Polska Ekstraklasa ma szansę stać się szóstą ligą Europy – tuż za tradycyjną „Wielką Piątką” – zarówno pod względem kibicowskiego zainteresowania, jak i sportowej renomy.

Nowoczesna infrastruktura – dziedzictwo Euro 2012

Euro 2012 okazało się punktem zwrotnym dla infrastruktury piłkarskiej w Polsce. Dzięki organizacji tych mistrzostw doczekaliśmy się w kraju nowoczesnych stadionów na miarę europejską . Powstałe lub zmodernizowane obiekty nie tylko zachwycają architekturą, ale przede wszystkim oferują szerokie możliwości komercyjnego wykorzystania. Operatorzy stadionów doskonale zdają sobie sprawę, że współpraca z biznesem to ogromny potencjał – dlatego obiekty piłkarskie coraz śmielej otwierają się na organizację konferencji, kongresów, targów czy innych eventów niezwiązanych z futbolem .

Co ważne, polskie stadiony zbudowane na Euro 2012 są wielofunkcyjne. To zamierzone działanie – już na etapie planowania postawiono na obiekty pozwalające dywersyfikować źródła przychodu. Jak zaznaczał Marcin Herra, jeden z koordynatorów przygotowań do turnieju, stadiony wielofunkcyjne mogą gościć nie tylko mecze piłkarskie, ale także koncerty, wiece polityczne czy wydarzenia religijne. W ich bryłach zaplanowano przestrzeń na sklepy, restauracje, a nawet biura i kina . Dzięki temu obiekt tętni życiem nie tylko od święta, a przychody nie zależą wyłącznie od piłki nożnej . Nowoczesne obiekty kreują dziś nowe źródła zarobku klubów, takie jak lukratywne loże VIP oraz sprzedaż praw do nazwy stadionu (sponsoring tytularny) . To wszystko sprawia, że stadion staje się centrum rozrywki i biznesu, przyciągając ludzi także poza dniami meczowymi.

Warto podkreślić, że Polska dysponuje obecnie jedną z najlepszych infrastruktur stadionowych w tej części świata. Narodowy w Warszawie, miejskie areny w Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu czy nowy stadion Łódzkiego Widzewa – wszystkie one spełniają surowe normy UEFA i zachwycają kibiców z zagranicy. Są nie tylko komfortowe i bezpieczne, ale też przyjazne dla kibiców rodzinnych, dostępne dla osób z niepełnosprawnościami i bogato wyposażone. Pojemność wszystkich stadionów Ekstraklasy po Euro 2012 wzrosła do ok. 310 tysięcy miejsc , co oznacza, że przypada jedno krzesełko na 122 mieszkańców kraju –znacząco bardziej zrównoważony wskaźnik niż np. w Portugalii, która po swoim boomie stadionowym miała jedno miejsce na 30 mieszkańców . Polskie obiekty powstawały głównie w dużych miastach, co również zwiększa szansę na ich zapełnienie i efektywne wykorzystanie. Dziś kluby wreszcie uczą się ten potencjał wykorzystywać.

Frekwencja rośnie – kibicowanie staje się modne i bezpieczne

źródło: https://www.lechpoznan.pl, zdjęcie: Łukasz Borowicz

Jeszcze kilka lat temu widok niemal pustych trybun na nowiutkich, dużych stadionach Ekstraklasy był niestety częsty. Przykładowo stadion we Wrocławiu, mogący pomieścić ponad 40 tysięcy widzów, przez lata świecił pustkami na meczach tamtejszego Śląska. Ostatnie 5–6 lat przyniosło jednak wyraźny przełom. Kluby zaczęły aktywnie walczyć o kibica – poprzez kampanie marketingowe, poprawę bezpieczeństwa, a także sukcesy sportowe, które zawsze są najlepszą zachętą do przyjścia na mecz. W efekcie średnia frekwencja na meczach Ekstraklasy wzrosła o połowę w ciągu dekady, osiągając pod koniec 2024 roku poziom ok. 12 575 kibiców na spotkanie . To najwyższy wynik w historii ligi od czasu upadku komunizmu, a tendencja jest wyraźnie wzrostowa. Liderem jest Lech Poznań, który notuje już blisko 30 tysięcy widzów na mecz – liczby jeszcze kilka lat temu zarezerwowane wyłącznie dla topowych klubów europejskich.

Polska liga awansowała też do ścisłej czołówki Europy pod względem frekwencji na trybunach. Choć w rankingu UEFA opartym na wynikach sportowych Ekstraklasa zajmuje dopiero 21. miejsce, to pod względem średniej widowni znajduje się już w pierwszej dziesiątce lig europejskich . Przed nią są właściwie tylko potęgi z Anglii, Niemiec, Hiszpanii, Włoch i Francji oraz kilka lig o ugruntowanej pozycji (jak np. nizinna Eredivisie czy portugalska Liga Portugal). Co więcej, utrzymując obecny trend, Polska może wkrótce przegonić Portugalię i awansować na 7. miejsce pod względem publiczności . Według analiz, w sezonie 2023/24 po raz pierwszy w historii łączna liczba widzów na stadionach Ekstraklasy przekroczy 3 miliony, a możliwe że sięgnie nawet 3,5 miliona . To pokazuje, jak bardzo Polacy pokochali ligową piłkę nożną.

Skąd taki skok zainteresowania? Po pierwsze, poprawiło się bezpieczeństwo i komfort kibicowania. Stadiony są teraz monitorowane, dobrze chronione, a organizacja meczów stoi na wysokim poziomie. Mity o wszechobecnych kibolach odchodzą do lamusa – jak pokazały badania Ekstraklasy, osoby, które regularnie chodzą na mecze, wiedzą że na trybunach jest bezpiecznie. Negatywny stereotyp „stadionu pełnego chuliganów” utrzymuje się już tylko wśród tych, którzy… na mecze nie chodzą . Większość kibiców przekonała się, że atmosfera podczas spotkań jest znakomita – żywiołowy doping, efektowne oprawy ultrasów i radość współdzielenia emocji z tłumem sprawiają, że mecze ligowe stały się atrakcyjnym sposobem spędzania wolnego czasu dla całych rodzin. Wyjście na stadion stało się modne społecznie, porównywalne z wyjściem do kina czy na koncert.

Po drugie, w lidze pojawiło się kilka historycznych marek z ogromną rzeszą fanów, które przyciągają tłumy. Awans Widzewa Łódź (klub z wielką tradycją kibicowską) czy powrót Ruchu Chorzów (14-krotnego mistrza Polski) spowodowały zastrzyk frekwencji. Widzew po powrocie do Ekstraklasy zapełnia swój 18- tysięczny stadion do ostatniego miejsca niemal co mecz. Ruch Chorzów od sezonu 2023/24 przeniósł swoje mecze na 55-tysięczny Stadion Śląski – legendarną arenę, gdzie również szykują się świetne frekwencje . Nawet we Wrocławiu nastąpiło przebudzenie – na hitowy mecz Śląska z Legią w październiku 2023 roku sprzedano komplet 38 tysięcy biletów, co oznaczało najlepszą frekwencję na tym obiekcie od ponad dekady . Takie obrazki, jeszcze niedawno rzadkie, dziś stają się normą w polskiej lidze.

Mądrzejsza polityka transferowa: koniec z „zagranicznym szrotem”

W parze z lepszą infrastrukturą i rosnącą frekwencją idą także zmiany w filozofii budowania drużyn Ekstraklasy. Jeszcze kilka lat temu polskie kluby słynęły z zamiłowania do sprowadzania przeciętnych obcokrajowców, często przypadkowych graczy z odległych zakątków świata. Nierzadko były to transfery o wątpliwej wartości sportowej – kibice żartobliwie nazywali ich „zagranicznym szrotem” – forsowane przez agentów szukających prowizji, a czasem i działaczy liczących na szybki efekt marketingowy. Na szczęście ten okres klubowej polityki wydaje się przemijać. Dziś coraz więcej zespołów inwestuje w zawodników młodych, perspektywicznych lub takich, którzy sprawdzili się już na pewnym poziomie, zamiast w egzotyczne nazwiska z niższych lig zagranicznych.

Zmianę w podejściu widać także w finansach. Polskie kluby zaczęły poważniej wydawać pieniądze na transfery, co świadczy o większych ambicjach i lepszej kondycji finansowej ligi. Jeszcze 5 lat temu łączna kwota wydana przez całą Ekstraklasę w letnim okienku transferowym nie sięgała nawet połowy 10 milionów euro. Tymczasem latem 2025 roku kluby poszły na rekordowe zakupy – według danych serwisu Transfermarkt wydały łącznie blisko 22 mln euro na nowych piłkarzy, co jest absolutnym rekordem w historii ligi . Aż osiem klubów pobiło swoje historyczne rekordy transferowe jednocześnie . To pokazuje, że w Ekstraklasie pojawiły się znacznie większe pieniądze, a właściciele i sponsorzy są skłonni inwestować w jakość. Oczywiście wydatki te są częściowo równoważone przez rekordowe sprzedaże (np. transfer młodziutkiego Maxa Oyedele z Legii za 6 mln euro ), ale trend jest jasny – zamiast sprowadzać przypadkowych graczy za darmo, kluby wolą zapłacić za sprawdzony talent.

Coraz częściej to znani zawodnicy z zagranicy sami chcą grać w Polsce, widząc tu ciekawą perspektywę. Ekskluzywne stadiony, coraz lepsza infrastruktura treningowa i rosnący poziom rozgrywek sprawiają, że Ekstraklasa przestaje być postrzegana jako piłkarskie „zadupie”. Przykładem może być choćby Jewhen Konoplanka – 86-krotny reprezentant Ukrainy i były gwiazdor Sevilli – który w 2022 roku wybrał ofertę Cracovii. Konoplanka był wręcz zachwycony warunkami w Polsce, komplementując nasze obiekty: „To szósta liga Europy. Czuję się jak na Camp Nou!” – mówił, stawiając polską ligę tuż za europejskimi potentatami . Podobnie Lukas Podolski, mistrz świata z 2014 roku, zdecydował się zakończyć karierę w ukochanym Górniku Zabrze – spełniając marzenie gry w Polsce i przyciągając na trybuny tłumy fanów. Oczywiście pod kątem czysto sportowym Ekstraklasa wciąż ustępuje topowym ligom, ale renoma ligi wyraźnie rośnie. Pojawienie się w ostatnich latach obcokrajowców z doświadczeniem w silnych klubach (jak Konoplanka, Podolski czy wcześniej Vadis Odjidja-Ofoe w Legii) podnosi atrakcyjność rozgrywek i dodaje wiarygodności całemu projektowi odbudowy polskiej piłki ligowej.

Inwestycja w szkolenie i nowoczesne metody treningu

Transformacja polskiej ligi to nie tylko stadiony i piłkarze, ale także ludzie pracujący za kulisami. W ostatnich 5–6 latach nastąpił prawdziwy skok jakościowy w obszarze przygotowania fizycznego i szkolenia młodzieży. Polskie kluby coraz chętniej zatrudniają wykwalifikowanych trenerów przygotowania motorycznego, dietetyków, analityków i psychologów sportu. Wiedza o nowoczesnych metodach treningu płynie szerokim strumieniem – nasi specjaliści szkolą się za granicą, uczestniczą w międzynarodowych konferencjach i wdrażają najnowsze trendy naukowe na naszym podwórku.

Można śmiało powiedzieć, że polska szkoła przygotowania motorycznego wyrasta na jedną z najlepszych w Europie. Nazwiska takie jak Mateusz Oszust, Michał Kwietniewski czy Waldemar Warchoł są w branży dobrze znane. To trenerzy, którzy zdobywali doświadczenie w polskich klubach Ekstraklasy, reprezentacjach młodzieżowych, a nawet w sztabach zagranicznych, a dziś uchodzą za ekspertów od motoryki. Mateusz Oszust pełnił funkcję trenera przygotowania fizycznego m.in. w Legii Warszawa, a obecnie współpracuje ze sztabem reprezentacji Polski . Michał Kwietniewski jest związany z akademią Legii i prowadzi własne centrum szkoleniowe Better Way , gdzie edukuje kolejnych specjalistów. Waldemar Warchoł znany jest z inicjatywy „Gotowy do gry” propagującej nowoczesne metody treningu w całym kraju. To tylko kilka przykładów, ale pokazują one, że myśl szkoleniowa w Polsce się profesjonalizuje – koniec z metodą „na oko” i bieganiem po lesie, czas na indywidualizację treningu, pomiary wydolności i pracę nad każdym detalem przygotowania sportowca.

Obok indywidualnych ekspertów, rozwijają się też prywatne ośrodki treningowe i akademie motoryczne, współpracujące z klubami. Przykładowo warszawskie centrum Strefa Podium czy Centrum Ruchu Perfecto na Woli to miejsca, gdzie piłkarze – od dzieci po profesjonalistów – szlifują szybkość, siłę i koordynację pod okiem fachowców. Takie ośrodki wyposażone są w nowoczesny sprzęt do diagnostyki i treningu, a prowadzą je pasjonaci z wiedzą popartą nauką. Dzięki nim coraz trudniej znaleźć w Ekstraklasie drużynę słabo przygotowaną fizycznie, co kiedyś bywało problemem polskich ekip w starciach z europejskimi rywalami. Teraz nasze kluby nie odstają kondycyjnie, a często wręcz górują motoryką nad przeciwnikami, co było widać w ostatnich sezonach choćby w meczach pucharowych.

Perspektywy: Ekstraklasa szóstą ligą Europy?

Zbierzmy wszystkie te elementy układanki: nowoczesne stadiony, liczna i entuzjastyczna publiczność, zdrowa polityka transferowa oraz profesjonalne zaplecze szkoleniowe – to wszystko składa się na obraz ligi, która zmierza w dobrym kierunku. Oczywiście wciąż wiele brakuje nam do lig TOP5 pod względem czysto sportowym czy finansowym, ale fundament został zbudowany. Polska Ekstraklasa ma atuty, jakich nie mają niektóre bogatsze ligi średniej wielkości: duży rynek kibicowski (40 mln mieszkańców to potencjał większy niż np. cała Skandynawia), stabilna sytuacja politycznoekonomiczna kraju, a do tego coraz lepszy wizerunek na arenie międzynarodowej.

Jeśli trend wzrostowy utrzyma się przez następną dekadę, realne staje się osiągnięcie statusu „6. ligi Europy” – może nie od razu w rankingu UEFA (bo tu potrzebne są sukcesy w pucharach), ale w szeroko rozumianej pozycji ligi: jej atrakcyjności, frekwencji, przychodach i umiejętności zatrzymywania talentów. Już teraz polscy kibice wrzucili Ekstraklasę do europejskiego top 10 frekwencji , co jeszcze kilka lat temu wydawało się nieosiągalne. Za 5–10 lat Polska może być wymieniana jednym tchem obok Holandii, Portugalii czy Belgii jako jedna z najsilniejszych lig poza Wielką Piątką.

Aby tak się stało, kluby muszą kontynuować mądre zarządzanie. Należy dalej rozwijać akademie piłkarskie, by wychowywać własnych graczy na eksport (co zasili budżety) i jednocześnie podnosić poziom sportowy rozgrywek. Ważne będzie utrzymanie pozytywnego trendu frekwencji – zapełnione trybuny to nie tylko dochód, ale i magnes dla sponsorów oraz piłkarzy (bo kto nie chciałby grać przy komplecie publiczności?). Wreszcie, dyscyplina finansowa i przejrzystość powinny stać się normą, by uniknąć błędów przeszłości i zapewnić inwestorom zaufanie do polskiego rynku piłkarskiego.

Podsumowując, ostatnie pół dekady to w Ekstraklasie totalna zmiana na lepsze – od infrastruktury, przez kibiców, po sportowe podejście klubów. Jeśli uda się ten kurs utrzymać, polska liga może śmiało aspirować do roli lokalnej piłkarskiej potęgi. Być może za kilka lat określenie „szósta liga Europy” nie będzie jedynie uprzejmym komplementem od zauroczonego zagranicznego piłkarza, ale faktem potwierdzonym przez liczby i boiskowe dokonania. Na naszych oczach Ekstraklasa buduje swoją nową markę – ambitną, nowoczesną i gotową czerpać z lekcji przeszłości, by wkroczyć do europejskiej elity. Wszystkie znaki wskazują, że jesteśmy na dobrej drodze, aby to osiągnąć. Pozostaje trzymać kciuki, że polska piłka ligowa wykorzysta swoją dziejową szansę i dołączy do najlepszych.


Źródła:
Event na stadionie. Oferta obiektów 5 lat po EURO 2012 – konferencje.pl
Stadiony EURO 2012 – Wiadomości – Forbes.pl
Ekstraklasa: Liga rośnie na trybunach – rp.pl
Fani Ekstraklasy „wrzucili” ją do top 10 Europy. Zdradzamy kulisy – Przegląd
Sportowy Onet

Kluby Ekstraklasy przesuwają granice transferowego szaleństwa. Rekord za rekordem
Jewhen Konoplanka-zdjęcia, wiadomości, ważne informacje, życiorys
Mateusz Oszust (@wezcienasdoligi) • Instagram photos and videos
o nas – Platforma edukacyjna BetterWay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *