PIŁKA NOŻNAUncategorized

Polacy nie rozumieją czym jest kobieca piłka nożna

Polskie reprezentantki zakończyły swój pierwszy występ na dużym turnieju międzynarodowym. Walczyły z sercem, emocją i determinacją. To fakt. Znaleźli się jednak malkontenci: „Gdyby to byli faceci, byłby hejt”, „Dlaczego kobietom się wybacza?”. I jak zwykle – posypały się komentarze o „równouprawnieniu na życzenie”.

 

Gdzie ta medialna jesień średniowiecza?

Sebastian Staszewski wbił kij w mrowisko, pisząc:
„Gdyby w futbolu istniało równouprawnienie, to dziś nasze reprezentantki dowiedziałyby się, czym jest tak charakterystyczna dla turniejów medialna jesień średniowiecza.
Ale na szczęście równouprawnienia nie ma, więc możemy napisać, że pięknie walczyły.”

I coś w tym jest. Piłkarze za porażkę w grupie dostają medialny łomot. Piłkarki – laurki i zapewnienia o „potrzebnym doświadczeniu”. Oczywiście – ich piłka rozwija się później, dopiero buduje fundamenty. Ale z drugiej strony: czy krytyka nie jest też elementem profesjonalizacji?

Kobieca piłka ma wielką przyszłość jeśli podąży drogą tenisa damskiego

Dobrze, że nie ma hejtu na @laczynaskobieca – one się rozwijają, jechały na turniej jako underdogi. I trzeba to docenić.

Druga sprawa to już klasyczny hejt na piłkę nożną kobiet – że grają słabiej niż faceci. Ale przecież to biologia. Tak samo jak Świątek nie ograłaby 1000. zawodnika z rankingu ATP – i nikt nie robi z tego dramatu.

W sporcie kobiet eksponuje się inne atuty – urodę, estetykę, emocjonalne zaangażowanie. Często poprzez stroje. Może warto w piłce nożnej przemyśleć odejście od męskich, luźnych szortów i wprowadzenie np. spódniczek z obcisłymi spodenkami sportowymi pod spodem – jak w tenisie?

Nie chodzi o uprzedmiotowienie, tylko o świadomą estetykę i budowanie widowiska, które naprawdę może przyciągać.

Na turniejach Wielkiego Szlema panie i panowie zarabiają identyczne nagrody pieniężne. To efekt długiej walki o równość płac. Brzmi sprawiedliwie? Poziom fizyczny kobiet i mężczyzn to inne światy. Iga Świątek czy Aryna Sabalenka nie wygrałyby meczu z 1000. zawodnikiem rankingu ATP. Nie z winy własnej – tylko z powodu różnic biologicznych. Mimo to uwielbiamy je oglądać. Dlaczego? Bo emocje, narracja, osobowość i widowisko – to klucze do sukcesu w sporcie, nie tylko czysta moc.

Jednym z ważnych czynników budujących atrakcyjność kobiecego sportu – szczególnie na poziomie medialnym – jest estetyka. I nie chodzi tu wyłącznie o urodę zawodniczek, ale o świadome projektowanie widowiska, które od lat funkcjonuje z sukcesem np. w tenisie.

Wielkie turnieje tenisowe, zwłaszcza w cyklu WTA, doskonale rozumieją, że sport kobiet rządzi się nieco innymi regułami niż mężczyzn. Stroje tenisistek są często projektowane z myślą o podkreśleniu dynamiki ruchu, kobiecej sylwetki i lekkości, a przy tym muszą spełniać normy funkcjonalności. Stąd obecność krótkich spódniczek, obcisłych topów czy jednoczęściowych kombinezonów – zaprojektowanych z wykorzystaniem zaawansowanych materiałów oddychających i elastycznych.

Zawodniczki, ich teamy i sponsorzy doskonale wiedzą, że w dobie Instagrama, transmisji 4K i social mediów, strój staje się częścią opowieści o sportowcu – narzędziem marketingowym, wizytówką i elementem przyciągającym widza.

Czy piłka nożna kobiet może z tego czerpać? Teoretycznie tak. Obecnie stroje piłkarek są w zasadzie identyczne jak u mężczyzn – luźne, jednolite, podporządkowane schematowi drużynowemu. Ale być może przyszłość to większa indywidualizacja? Stroje bardziej dopasowane, bardziej ergonomiczne, bardziej atrakcyjne wizualnie – bez uprzedzeń, ale z marketingową świadomością?

To nie musi być uprzedmiotowienie – jeśli robi się to z głową i za zgodą samych zawodniczek, może to być element budowania wizerunku nowoczesnego, świadomego sportu kobiet. Tak jak w tenisie: piękno, profesjonalizm i emocje potrafią iść w parze.

Kobieca piłka może pójść podobną drogą. Nie musi być „taka sama” jak męska. Nie dogoni mężczyzn fizycznie – ale może zbudować własny styl, narrację i grono lojalnych fanów. Estetyka, storytelling, emocjonalne zaangażowanie – to wszystko może uczynić mecze kobiet czymś więcej niż „wolniejszą wersją męskiego futbolu”.

Warto też przestać udawać, że wszystko musi być „po równo”. Bo czasem równość to nie identyczność, a sprawiedliwość nie polega na ignorowaniu biologii. Piłka kobiet będzie inna. I dobrze. Ale jeśli mamy ją rozwijać, to nie przez fałszywe porównania, tylko przez uczciwe wsparcie.

Piłkarki są słabsze niż mężczyżni na poziomie lig okręgowych. Mimo wszystko mogą przyciągać większą publikę. Jedno drugiego nie wyklucza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *