Polacy nie rozumieją czym jest kobieca piłka nożna
Polskie reprezentantki zakończyły swój pierwszy występ na dużym turnieju międzynarodowym. Walczyły z sercem, emocją i determinacją. To fakt. Znaleźli się jednak malkontenci: „Gdyby to byli faceci, byłby hejt”, „Dlaczego kobietom się wybacza?”. I jak zwykle – posypały się komentarze o „równouprawnieniu na życzenie”.
Gdyby w futbolu istniało równouprawnienie, to dziś nasze reprezentantki dowiedziałyby się czym jest tak charakterystyczna dla turniejów medialna jesień średniowiecza. Ale na szczęście równouprawnienia nie ma, więc możemy napisać, że pięknie walczyły😜
— Sebastian Staszewski (@s_staszewski) July 8, 2025
Gdzie ta medialna jesień średniowiecza?
Sebastian Staszewski wbił kij w mrowisko, pisząc:
„Gdyby w futbolu istniało równouprawnienie, to dziś nasze reprezentantki dowiedziałyby się, czym jest tak charakterystyczna dla turniejów medialna jesień średniowiecza.
Ale na szczęście równouprawnienia nie ma, więc możemy napisać, że pięknie walczyły.”
I coś w tym jest. Piłkarze za porażkę w grupie dostają medialny łomot. Piłkarki – laurki i zapewnienia o „potrzebnym doświadczeniu”. Oczywiście – ich piłka rozwija się później, dopiero buduje fundamenty. Ale z drugiej strony: czy krytyka nie jest też elementem profesjonalizacji?
Kobieca piłka ma wielką przyszłość jeśli podąży drogą tenisa damskiego
Dobrze, że nie ma hejtu na @laczynaskobieca – one się rozwijają, jechały na turniej jako underdogi. I trzeba to docenić.
Druga sprawa to już klasyczny hejt na piłkę nożną kobiet – że grają słabiej niż faceci. Ale przecież to biologia. Tak samo jak Świątek nie ograłaby 1000. zawodnika z rankingu ATP – i nikt nie robi z tego dramatu.
W sporcie kobiet eksponuje się inne atuty – urodę, estetykę, emocjonalne zaangażowanie. Często poprzez stroje. Może warto w piłce nożnej przemyśleć odejście od męskich, luźnych szortów i wprowadzenie np. spódniczek z obcisłymi spodenkami sportowymi pod spodem – jak w tenisie?
Nie chodzi o uprzedmiotowienie, tylko o świadomą estetykę i budowanie widowiska, które naprawdę może przyciągać.
Na turniejach Wielkiego Szlema panie i panowie zarabiają identyczne nagrody pieniężne. To efekt długiej walki o równość płac. Brzmi sprawiedliwie? Poziom fizyczny kobiet i mężczyzn to inne światy. Iga Świątek czy Aryna Sabalenka nie wygrałyby meczu z 1000. zawodnikiem rankingu ATP. Nie z winy własnej – tylko z powodu różnic biologicznych. Mimo to uwielbiamy je oglądać. Dlaczego? Bo emocje, narracja, osobowość i widowisko – to klucze do sukcesu w sporcie, nie tylko czysta moc.
Jednym z ważnych czynników budujących atrakcyjność kobiecego sportu – szczególnie na poziomie medialnym – jest estetyka. I nie chodzi tu wyłącznie o urodę zawodniczek, ale o świadome projektowanie widowiska, które od lat funkcjonuje z sukcesem np. w tenisie.
Wielkie turnieje tenisowe, zwłaszcza w cyklu WTA, doskonale rozumieją, że sport kobiet rządzi się nieco innymi regułami niż mężczyzn. Stroje tenisistek są często projektowane z myślą o podkreśleniu dynamiki ruchu, kobiecej sylwetki i lekkości, a przy tym muszą spełniać normy funkcjonalności. Stąd obecność krótkich spódniczek, obcisłych topów czy jednoczęściowych kombinezonów – zaprojektowanych z wykorzystaniem zaawansowanych materiałów oddychających i elastycznych.
Zawodniczki, ich teamy i sponsorzy doskonale wiedzą, że w dobie Instagrama, transmisji 4K i social mediów, strój staje się częścią opowieści o sportowcu – narzędziem marketingowym, wizytówką i elementem przyciągającym widza.
Czy piłka nożna kobiet może z tego czerpać? Teoretycznie tak. Obecnie stroje piłkarek są w zasadzie identyczne jak u mężczyzn – luźne, jednolite, podporządkowane schematowi drużynowemu. Ale być może przyszłość to większa indywidualizacja? Stroje bardziej dopasowane, bardziej ergonomiczne, bardziej atrakcyjne wizualnie – bez uprzedzeń, ale z marketingową świadomością?
To nie musi być uprzedmiotowienie – jeśli robi się to z głową i za zgodą samych zawodniczek, może to być element budowania wizerunku nowoczesnego, świadomego sportu kobiet. Tak jak w tenisie: piękno, profesjonalizm i emocje potrafią iść w parze.
Kobieca piłka może pójść podobną drogą. Nie musi być „taka sama” jak męska. Nie dogoni mężczyzn fizycznie – ale może zbudować własny styl, narrację i grono lojalnych fanów. Estetyka, storytelling, emocjonalne zaangażowanie – to wszystko może uczynić mecze kobiet czymś więcej niż „wolniejszą wersją męskiego futbolu”.
Warto też przestać udawać, że wszystko musi być „po równo”. Bo czasem równość to nie identyczność, a sprawiedliwość nie polega na ignorowaniu biologii. Piłka kobiet będzie inna. I dobrze. Ale jeśli mamy ją rozwijać, to nie przez fałszywe porównania, tylko przez uczciwe wsparcie.

